Wykonałem serię eksperymentów. Zajęło mi to dwa i pół roku czasu. Obserwowałem to, co było przewidywalne i nieprzewidywalne. Albo, przewidywalne częściowo. Pojawiające się przeszkadzajki, niejednokrotnie utrudniały mi ocenę sytuacji i podejmowanie kolejnych decyzji. Tego jest stanowczo za wiele na jeden wpis. Postaram się pisać o tym zwięźle.
Planując eksperyment, przyjąłem pewne kryteria, którymi potem miałem się kierować. Na początku dążyłem do zajęcia określonego miejsca. Nazwijmy je punktem zaczepienia. Punkt ten zdobyłem. Zdobycie tego punktu mógłbym uznać za sukces, ale co to za sukces, z którego nic nie wynika? Gdyby go tak przekuć w jakąś korzyść?
Mając punkt zaczepienia, można spróbować pójść dalej. Jakoś z tego korzystać. Do wykonania dalszych posunięć, trzeba swoje zamierzenia o coś oprzeć. Więc tym czymś, pozornie dającym oparcie, jest nasz punkt i aktualnie panująca sytuacja. Od tej pory, zaczyna być trudniej.
Trudności biorą się z tego, że nijak nie damy rady przewidzieć wszystkiego, co jest nam potrzebne do realizacji zamierzenia i uniknięcia ewentualnych kłopotów. O ile możemy się spodziewać, że coś, ktoś nam będzie psuć szyki, o tyle, nie sposób przewidzieć kto i kiedy. Takie przeszkadzajki zajmują nasz czas rzeczami, których nie pragniemy, ale musimy się nimi jakoś zająć.
Mamy teraz przed sobą konieczność utrzymania naszego punktu zaczepienia, neutralizowanie przeszkadzajek i jeszcze chcemy pójść dalej. Jeśli pójść dalej, to zdobyć jeszcze jakieś inne punkty zaczepienia. Wskazane, bo dotychczasowy, może będzie trzeba sobie odpuścić? Zdobywanie kolejnych punktów zaczepienia, niesie ze sobą nowe trudności i wymaga zwiększenia wysiłku. I trzeba mieć wiele szczęścia, aby trafić we właściwy moment i nie dać się stłamsić. Cdn.
Mając punkt zaczepienia, można spróbować pójść dalej. Jakoś z tego korzystać. Do wykonania dalszych posunięć, trzeba swoje zamierzenia o coś oprzeć. Więc tym czymś, pozornie dającym oparcie, jest nasz punkt i aktualnie panująca sytuacja. Od tej pory, zaczyna być trudniej.
Trudności biorą się z tego, że nijak nie damy rady przewidzieć wszystkiego, co jest nam potrzebne do realizacji zamierzenia i uniknięcia ewentualnych kłopotów. O ile możemy się spodziewać, że coś, ktoś nam będzie psuć szyki, o tyle, nie sposób przewidzieć kto i kiedy. Takie przeszkadzajki zajmują nasz czas rzeczami, których nie pragniemy, ale musimy się nimi jakoś zająć.
Mamy teraz przed sobą konieczność utrzymania naszego punktu zaczepienia, neutralizowanie przeszkadzajek i jeszcze chcemy pójść dalej. Jeśli pójść dalej, to zdobyć jeszcze jakieś inne punkty zaczepienia. Wskazane, bo dotychczasowy, może będzie trzeba sobie odpuścić? Zdobywanie kolejnych punktów zaczepienia, niesie ze sobą nowe trudności i wymaga zwiększenia wysiłku. I trzeba mieć wiele szczęścia, aby trafić we właściwy moment i nie dać się stłamsić. Cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz