Wspominałem o prowadzonych przez siebie eksperymentach, obserwacjach i wnioskach. Zdarza mi się do nich powracać. Czytam stare wpisy i porównuję z tym, co utkwiło w mojej pamięci. Różnie z tym bywa i nie raz, muszę się chwilę zastanowić, aby sobie przypomnieć szczegóły. Kiedy sobie je w pamięci odświeżam, przypominam sobie poczynione przy tej okazji spostrzeżenie, nie będące nijak z eksperymentami powiązane.
Zauważone przypadkowo. Przyglądając się prezentowanym przez internautów zdjęciom i pozostałym materiałom, zauważyłem tworzenie się grupek, które nazwałem TWA. Obserwując TWA, jej zalety i wady, zauważyłem, że można je wykorzystywać. Ale. byłem ciekawy, jak je ominąć. Z powodzeniem omijałem je osiągając postawione sobie cele na My Opera. Ułatwiała mi to niespotykana nigdzie indziej funkcjonalność serwisu.
Ponieważ wszystko co jest, ma gdzieś swój początek. Możliwość powstawania czegokolwiek, zależy od istniejących warunków. A, te są różne w rożnych serwisach. Są serwisy ułatwiające i utrudniające powstawanie grup TWA. Jednak wszystkie znane mi serwisy mają pewne wspólne cechy. i wcale nie chodzi mi o rejestrację, istnienie regulaminów. Chodzi o podporządkowanie sobie użytkowników. Jak ono jest realizowane, to już inna sprawa. Użytkownik może być różnie wykorzystywany, w zamian za udostępnione mu "zabawki". Na przykład do czytania i rozprzestrzeniania spamu, jeśli serwis ma z tego tytułu korzyści.
Tak jest na Facebooku. Tam także istnieją grupki TWA, bezmyślne zombi udostępniające głupkowate myśli, lubienia chorób na raka i inne bzdety. Na Facebooku jestem dość aktywny. Facebook jest tym miejscem, gdzie mogę obserwować TWA. To kolejne miejsce, gdzie są warunki do powstawania TWA i kolejne miejsce, w którym nie umiem logicznie wytłumaczyć czym kierują się tworzący je ludzie. Przecież samym przypadkiem nie da się wszystkiego tłumaczyć.
Pisząc o lubieniu chorób na raka i innych bzdetów, miałem na myśli "łapki" - lubię to. Dawanie łapek jest nie tylko tam popularne. Łapki to także informacja, choć obarczona błędami. Obserwowałem na Facebooku rozdawane łapki, które były zasłużone, a także duże iloci łapek niezasłużonych. Obok łapek, w zestawie zabawek, jest możliwość udostępniania czyichś publikacji. Nieważne jest to, czy ta publikacja jest warta rozpowszechniania. Czy udostępniana treść jest mądra, czy głupia, czy też jest to treść naruszająca prawo.
Rozdawanie łapek i udostępnianie materiałów innych osób, najczęściej obserwuję w TWA i zombie. I tu też zauważyłem pewną prawidłowość, która kojarzy się ze złośliwością. Jest to ignorowanie jakiejś części, jakiegoś rodzaju publikowanych materiałów. Twierdzenie o złośliwości jest zasadne, ale nie w stu procentach, w odniesieniu do jakiejś grupy publikacji. Tu jeszcze wchodzą w grę inne czynniki i o tym napiszę następnym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz