środa, 14 września 2016

ZAROZUMIAŁY LUSTRZANKOWIEC.

Opowiadanie zacznę od tego, że on publikuje dobre zdjęcia. Czy jest ich autorem, nie wiem. Może tak, a może nie. W to nie wnikam. Zwrócił na siebie moją uwagę przechwałkami. Chwalił się uzyskanym w makrofotografii dużym powiększeniem. Powiększenie było duże. Zbagatelizował rolę sprzętu kładąc nacisk na umiejętności. W komentarzu, napisałem mu, że nawet najlepsza kucharka musi mieć wszystko to, co jest niezbędne do ugotowania dobrego obiadu. Ten komentarz pozostał bez odzewu, na dłuższy okres czasu.  
Następnym razem podłożył się z tekstem o „znawcach”, bredząc coś o obiektywach i dyfuzorach, że podobne powiększenia można uzyskać aparatem kompaktowym. Brednie o dyfuzorach zostawmy w spokoju. No, chyba, że uwierzymy mu, iż miał umówione sesje zdjęciowe z modliszkami, pająkami i innymi malutkimi owadami. Ja, jakoś w to nie mogę uwierzyć. 
Próbowałem mu wytłumaczyć, że tanim aparatem kompaktowym, wykonanie makrofotografii z tak dużym powiększeniem, jest niemożliwe. Okazało się, że mój oponent nie widzi różnicy między tanim i drogim, zaawansowanym aparatem kompaktowym. I niemal nic o nich nie wie. Obraził się na mnie, bo wykazałem w prostych słowach, że nie ma racji i znalazłem się na jego czarnej liście! Co by było, gdybym publicznie udowodnił mu jego brednie?
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz