piątek, 11 lutego 2011

TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI.

- Mamo chwalą nas.
- Kto?
- Wy mnie, a ja was.


To takie stare powiedzenie. Przypomina mi się ono tyle razy, ile razy trafię na sytuację, o której chcę napisać. W dawnych czasach, kiedy powstało cytowane na wstępie powiedzenie, ludzie nie mieli takich możliwości, jakie mają obecnie. I te możliwości należy wykorzystać. Internet daje nam możliwości, o jakich naszym przodkom nawet się nie śniło. Można swoje wyroby opisać, sfotografować i zaprezentować na blogu. Kiedy takie działanie nie wzbudza zainteresowania, trzeba je jakoś wywołać. A nie jest to łatwe zadanie. Nie wszystkim będzie się podobało to, co zrobimy. Ale to nie znaczy, że nikomu do gustu nie przypadnie nasza umiejętność, nasz wyrób.

Jednym z takich sposobów, jest wyszukiwanie innych osób o podobnych umiejętnościach i zainteresowaniach. I w następnej fazie dochodzi do tworzenie się grup, wzajemnie wyróżniających swoje blogi. Takie metody kojarzą mi się ze starym cytowanym powiedzeniem. Utworzone i działające w ten sposób grupy, nazwałem towarzystwem wzajemnej adoracji. Jest to jednak sztucznie wywołane zainteresowanie i sztuczny ruch na blogu. Na początek i to dobre. Przynamniej sami się dowartościują.

1 komentarz:

  1. Nazwanie tego zjawiska Towarzystwem Wzajemnej Adoracji, przyszło też innym do głowy. Coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń