niedziela, 16 grudnia 2012

....

Za szkłem w martwej ciszy zapadam w błogi sen, zza ścian słyszę zbliżającego się robactwa szmer. Przegryzają się przez glebę na żer. Jeszcze nic, a już czuję jak wgryzają się w mój umysł. Czuję jak po kawałeczku odrywają moją skórę, nie mogę się ruszyć, nie mogę ich strzepać. Zbliża się mój koniec. Jeszcze nie przestałam istnieć, a jestem zjadana. Zaczekaj! Błagam, nie odchodź, zabierz mnie stąd, nie odwracaj głowy, spójrz żyję, ruszam się. Nie zasypujcie mnie jeszcze, nie zniosę tej ciszy, zabierzcie to robactwo. zabierzcie mnie stąd. Ostatni promień światła zgasł, odszedł na dobre świat. Słyszę mlaszczące owady, już blisko są, słyszę twój krzyk nade mną, słyszę twój szloch. Walę w szklane wieko, twój lament nie ustępuje, nie dociera dobijanie się do świata. Pójdę spać, tlenu już brak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz