sobota, 7 września 2024

Zadłużam się...

 W poprzednim wpisie wyraziłem swoje obawy o istnienie kiosku, ale ten kiosk jeszcze istnieje, choć jest zagrożony upadłością. Zadłużam się - powiedziała właścicielka kiosku - potwierdzając moje przypuszczenia wynikające z zaobserwowanych niekorzystnych zmian. Za taki stan rzeczy, obwiniam rządzących, odpowiedzialnych za panoszenie się zagranicznych molochów w naszym kraju. Tak sobie myślę, że w podobnej sytuacji znajduje się wiele innych małych firm o podobnym profilu działalności. 

Przy okazji minionych ostatnich wyborów, na listach wyborczych, na plakatach i ulotkach agitacyjnych pojawiły się głównie nazwiska osób prowadzących działalność gospodarczą. Kampania wyborcza kosztuje i to pewnie decyduje o tym, że przeciętny zjadacz chleba nie kandyduje, bo nie stać go na poniesienie kosztów związanych z wyborami. I teraz zastanawiam się, czy parcie do władzy nie odbywa się kosztem prowadzonej działalności, nadmiernie ją obciążając! Jeden sklep znikł właśnie po wyborach, w których startowała właścicielka, a teraz sytuacja się powtarza.

Jeżeli rzeczywiście poniesione koszty na kampanię wyborczą dobiły sklep, to znaczy, że ten sklep nie przynosił dochodów na wystarczającym poziomie i tu właśnie jest niszczący małe sklepy wpływ zagranicznych molochów i lokalnych włodarzy. Niekorzystnych czynników jest na pewno więcej, niż wymieniłem, bo nie o wszystkim wiem. W każdym razie, parcie na władzę uważam za jeden ze sposobów poprawienia swojej sytuacji przez osoby kandydujące. A konsekwencje wynikające z niepowodzenia, spadną nie tylko na prących przedsiębiorców. Na jego pracowników też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz