Drgnęło tam, gdzie się tego spodziewałem. Tylko jakoś słabo, nieśmiało. Liczyłem na mocniejsze ruchy. Ale nawet te słabsze coś znaczą. Bo jeszcze coś się dzieje. Coś powolutku zamiera. Skuteczne przeciwdziałanie temu, jest raczej pozbawione sensu, bo nie będzie wystarczająco skuteczne. Więc niechciany wariant rysuje się coraz bardziej realnie. Próbę przywrócenia odpowiadającej mi sytuacji, jest wykluczona. Z tym się liczyłem.
Pozbawione sensu z kilku powodów. O powodach pisał teraz nie będę, może napiszę innym razem. W kolejnej już wzmiance, na ten temat, jeszcze raz o czymś sobie wspomnę. Pewne wydarzenia, wydają się mieć związek ze sobą. Jedne widzę jako przyczyny, drugie jako skutki. Taki swoisty gwóźdź do trumny. Młotek postukał, wbił parę gwoździ i zapanowała cisza. Niepokojąca cisza.
Co pozostaje? Pozostaje rozejrzeć się po obejściu. To co zbędne usunąć i zrobić miejsce na nowe. Powolutku, spokojnie, nie wszystko na raz. Żeby się nie zablokować swoimi działaniami. Albo......? Nie, nie teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz