poniedziałek, 16 listopada 2015

Kultura picia, co to kropki jest!?

Przypomniało mi się kiedyś zasłyszane bredzenie o kulturze picia. I do dziś, ten termin uważam za hipokryzję maskującą alkoholizm. O alkoholizm, ocierałem się wiele razy, w różnych okolicznościach. I jako obserwator i jako pijący. Czytałem jakieś broszurki, które były dziełem amerykańskich lekarzy. Kierując się ich wskazówkami, nie potrafiłbym wskazać nikogo z moich znajomych, kto byłby wolnym od alkoholizmu. 
Obserwując swoich znajomych, mógłbym wskazać pijących często i dużo, choć nie byli uzależnieni. I takich, którzy pili w mało, ale ci musieli mieć alkohol. Nie musieli się upijać. Chcąc funkcjonować, musieli sobie łyknąć kielicha. Podzieliłbym ich na alkoholików i na pijaków nieuzależnionych. Oczywiście są alkoholicy, którzy upijają się i pijący sporadycznie, którzy nie są uzależnieni i nie muszą pić. Ci ostatni, nie mają problemów z tak zwaną kulturą picia, ponieważ oni mogą bez alkoholu żyć. 
Wśród obrońców kultury picia są uzależnieni, którzy nie muszą się upijać, ale muszą wypić. Nieważne jest, czym to tłumaczą. Muszą wypić i to ich ustawia w odpowiednim szeregu. Inną jest sprawą, jak często muszą pić. Jedni raz na tydzień, inni parę razy dziennie, ale jedni i drudzy są uzależnieni. Tylko w różnym stopniu. Alkohol jest niebezpieczny dla wszystkich, gdyż każdy może wpaść w nałóg picia alkoholu. Specjaliści od kultury picia też, może nawet bardziej od tych, którzy się upijają. 
Przeświadczenie, że "mnie to nie grozi", jest jednym z czynników ułatwiających zostanie nałogowym alkoholikiem. Wydaje mi się, że to ono jest zgubne dla "pijących z kulturą". Kultura picia to jest hipokryzja maskująca alkoholizm. Prowadzi do utajonego nałogu picia alkoholu. Osoba pijąca kulturalnie, z czasem stanie się pijącą w konspiracji osobą. Czyli, pije w tajemnicy przed otoczeniem, bez towarzystwa! 
Taka osoba, jeszcze próbuje ukryć przed ludźmi nałóg, a powinna się starać wyzwolić z uzależnienia. Im dłużej będzie trwało ukrywanie prawdy, tym trudniej będzie pozbyć się uzależnienia, może nawet już się nie da? Czytałem jakieś broszurki, które były dziełem amerykańskich lekarzy. Kierując się ich wskazówkami, nie potrafiłbym wskazać nikogo z moich znajomych, kto byłby wolnym od alkoholizmu. Ja też byłbym jednym z nich.  Nie jestem.                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz