No i narobiło się. Narabiało się od dawna, ale wybuchło niedawno, bo niedawno pojawiły się ku temu okazje. Dawniej nie przyjąłem niekorzystnej dla mnie propozycji. Nie przyjąłem ochłapu, ale też o to chodziło, abym się go zrzekł. Nie zrzekłem się, ale wyraziłem swoją opinię na ten temat i zażądałem sprawiedliwego zakończenia sprawy. Więc pominięto mnie zupełnie, co dowodzi wcześniejszego planowania wyeliminowania mnie z gry. Dziś nie mogą wykazać, że się czegokolwiek zrzekłem, bo nie dysponują takim dokumentem.
Przyjmijmy, że jest to w zgodzie z prawem, mimo, że jest to wobec mnie nieuczciwe. Teraz, okazuje się, że beze mnie będzie ciężko sobie poradzić i oczekuje się ode mnie co najmniej równego wkładu w opiekę! A jeszcze nie tak dawno, była awantura, że to nie moje, że mam stamtąd wypier....ć! No to, zapier....j sama! Byłbym to zajście puścił w niepamięć, gdyby nie było kolejnych zajść.
Kolejne zajścia dowodzą głupoty awanturnicy. Ona nie rozumie, że to ja mam argumenty w ręce, a nie ona. Że ona mi nie może niczego dyktować! To raczej ja mogę stawiać warunki, ale nie chcę tego robić. Ona nie rozumie, że z jej winy, ja tam zawsze będę czuł się źle! Obydwie tego nie rozumieją. I jedna kłamstwami, a druga awanturami pogarszają sytuację. Właśnie dlatego jedna nie powinna kłamać, a druga robić awantur.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz