W moje łapki wpadł wyrzucony na śmietnik komputer. Pomyślałem sobie, że dobrze się składa bo jest mi potrzebna obudowa, gdyż zamierzam zrobić sobie „składaka”. Obejrzałem znalezisko. Nawet się ucieszyłem, ponieważ pozostawiono w nim dysk twardy o pojemności 160 GB. To sporo miejsca na moje potrzeby. Z obudowy wymontowałem dysk, zasilacz i płytę główną. Tą postanowiłem wyjąć i zastąpić ją inną - nowszą. Więc musiałem wymienić także zasilacz. Teraz pozostało skompletować i wstawić brakujące kości RAM, kartę graficzną i jeszcze parę innych rzeczy, które realizację opóźniły.
Mogłem tymczasowo dla sprawdzenia przełożyć je ze sprawnego komputera. Odłożyłem to na termin późniejszy.
Nabyłem zasilacz do dysków zewnętrznych i złączki umożliwiające podłączenie dysku do jednego z wolnych gniazd USB. Postanowiłem sprawdzić zestaw z dyskiem wyrzuconym razem z komputerem, co mi odpowiadało. Nie musiałem niczego wypinać z komputera, aby móc podłączyć dysk. Wyjąłem z opakowania swój nabytek, połączyłem do z dyskiem i zasilaczem. Potem podłączyłem do do USB. I moim oczom ukazał się dysk o pojemności 7 GB! Siedem! Jak to siedem? Wziąłem nie ten dysk? A po spojrzeniu na etykietę, okazało się, że nie pomyliłem dysków. Ma być 160 GB!
Po dokładnym sprawdzeniu dysku, okazało się, że jest on podzielony na trzy partycje. Ponieważ każda z tych partycji zawierała jakieś pliki, obejrzałem jedynie nazwy katalogów. Na każdej partycji, były jakieś programy i katalogi z multimediami. I katalog z programem antywirusowym Avast. Skoro jest Avast, to na dysku będą także wirusy! I owszem! Razem było 123 wirusy. I to tylko na ostatniej z trzech partycji. Ponieważ skanowanie tej partycji trwało bardzo długo, bo blisko dwie godziny, dałem sobie spokój ze skanowaniem kolejnych partycji. Wykonałem pełne formatowanie. A zdobyczny dysk posłuży mi jako zewnętrzny magazyn danych.
Po dokładnym sprawdzeniu dysku, okazało się, że jest on podzielony na trzy partycje. Ponieważ każda z tych partycji zawierała jakieś pliki, obejrzałem jedynie nazwy katalogów. Na każdej partycji, były jakieś programy i katalogi z multimediami. I katalog z programem antywirusowym Avast. Skoro jest Avast, to na dysku będą także wirusy! I owszem! Razem było 123 wirusy. I to tylko na ostatniej z trzech partycji. Ponieważ skanowanie tej partycji trwało bardzo długo, bo blisko dwie godziny, dałem sobie spokój ze skanowaniem kolejnych partycji. Wykonałem pełne formatowanie. A zdobyczny dysk posłuży mi jako zewnętrzny magazyn danych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz