sobota, 6 września 2025

Ukradli mi spodnie.

 Wyprane spodnie zostawiłem na noc, na balkonie. Rano już ich nie było. Dobrze, że więcej nie było czego zostawić, bo pozostałem rzeczy wyschły i je zdjąłem. Pewnie zginęłyby wraz ze spodniami. Przypadek sprawił, że ktoś widział kradnącą spodnie parę i mi o tym przy jakiejś okazji powiedział. Ale zanim się dowiedziałem, sporo wody w rzekach upłynęło. Dziś już kradnący spodnie nie żyje, a jego ówczesna partnerka zdążyła go porzucić dla innego. Ale wtedy, kiedy moje spodnie skradziono, ona jeszcze nie była pełnoletnia. Miała skończone 15 lat życia i uciekła z domu, z dużo starszym od siebie zawadiaką. To właśnie im przydały się te spodnie. Obojętnie kto je z nich nosił, wyglądał, jakby nosił portki starszego brata. 

On coś za życia nawywijał i trafił za kratki. Ona w tym czasie związała się z kimś innym i nic więcej o niej się nie dowiedziałem. Nie wiem też w jakich okolicznościach opuściła jej matka mieszkanie, w którym pozostał jej partner. O tym wiem, że go eksmitowano za niepłacenie za mieszkanie czynszu. Podobno zabrała go matka do siebie. Też mówiono, że umarł, ale tego na pewno nie wiem. Teoretycznie może jeszcze żyć.  A kiedyś zawadiaka i on byli sąsiadami. Ta sama klatka mieszkaniowa i to samo piętro.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz