środa, 14 października 2015

NAGONKA NA MNIE.

Nagonka na mnie trwa. W nagonkę na mnie, wrobiono osobę postronną. Mogę spokojnie o tej osobie powiedzieć, że jest stara i durna. Naganiaczka także. Próba przyklejenia mi łatki, nie powiodła się, a w dodatku, ośmieszyła naganiaczkę. Osobę wrobioną mniej, ale to nieistotne. W olbrzymim skrócie, opiszę zajście. Najpierw powierzono mi zajęcie się sprawą w czyimś zastępstwie. Następnie dostałem telefon, że to już dziś. Więc jadę. W czasie jazdy, jestem telefonicznie pytany, czy informacja dotarła do mnie. Pytała naganiaczka. Odpowiadam, że tak i, że już jadę do domu.
Docieram do domu. Załatwiam to, co miałem załatwić i wydawałoby się, że wszystko w porządku. A tu kupa prawda! Jest awantura. Naganiaczka wścieka się, że nie została powiadomiona, nie podoba się jej coś, czym i tak nie będzie zajmować. A w dodatku okazuje się, że wrobiła osobę postronną nie tylko w pilnowanie i donoszenie, ale także ją wydała. I sama się ośmieszyła. Przyjmuję, że zostałem zrozumiany, że mówię o swoim domu. Wystarczyło kilkanaście minut później zadzwonić ponownie do mnie.
      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz